“Mity i legendy Indian amerykańskich” Opowieści Indiańskie 1

Ponieważ zaczynają się długie jesienno-zimowe wieczory, rozpoczynam cykl “Opowieści indiańskich”. Pochodzą one z książki “American Indian myths and legends” by Richard Erdoes and Alfonso Ortiz.
Tłumaczenie by Ledera ^^
Początek będą stanowić opowieści zabawne - rozdział pt ” Coyote laughs and cries: trickster tales” - w wolnym tłumaczeniu “Kojot śmiejący się i płaczący: opowieści figlarne.”

Zatem posłuchajcie (poczytajcie):

Iktome przespał się ze swoją żoną przez pomyłkę

Iktome był niezadowolony. Niespokojny. Patrząc na swoją zonę myślał:”Ta kobieta starzeje się. Staje się brzydka. Jej twarz jest pomarszczona, piersi obwisłe. Cała jest wysuszona. Nie ma żadnej radości ze spania z taką kobietą. Muszę zdobyć piękną, młodą dziewczynę. I to szybko.”
Żona patrzyła na niego. Znała go dobrze i wiedziała to, patrząc na jego twarz. Powiedziała do siebie:“A to niedobry mąż! Myśli o jakiejś młodej, ładnej winchinchala (dziewczyna), a nie o daniu mi drobnej przyjemności. Już ja go załatwię!”
“Wyjdę teraz -powiedział Iktome -mam sprawy do załatwienia.”
“Założę się.”
- odpowiedziała żona.
Iktome szukał młodej dziewczyny, by ją uwieść. Jedna mu się spodobała: młoda, przystojna, ze śmiejącymi się oczyma, roześmianymi ustami i czystą, gładką skórą. Miała na sobie wspaniały strój z białej irchy, z przywiązanymi małymi dzwoneczkami, które wydawały przyjemny dźwięk gdy dziewczyna się poruszała.
“To jest właśnie ta -pomyślał Ikto -ta, z którą będę spał dzisiejszej nocy.”
Podszedł do dziewczyny i zapytał:“Piękna młoda winchinchala, czy tipi, przed którym stoisz jest twoje?”
Dziewczyna zaśmiała się tylko.
“Mam wiele pieknych rzeczy, które mogę ci podarować.”
Dziewczyna znów się zaśmiała.
“Dziś wieczór, kiedy wszyscy pójdą spać, zakradnę się do twojego tipi. Bądź po lewej stronie drzwi.”
Dziewczyna tylko się śmiała.
“jestem świetnym kochankiem - chwalił się Iktome -Nie zdajesz sobie sprawy z przyjemności jaka cię czeka.”
Żona Iktome’a obserwowała wszystko spod swojego tipi. Kiedy Ikto odszedł, podeszła do dziewczyny.
“Winchinchala, czy ten niedobry człowiek chciał byś z nim dzisiaj spała?”
“Tak.”- odpowiedziała wesoła dziewczyna i roześmiała się.
“Wiedziałam. Czy w tym tipi?”
“Tak w tym.”
“Gdzie śpisz?”
“Powiedział, bym spała po lewej stronie, blisko drzwi”
“Winchinchala, pozwól, że zamienimy się miejscami i ubraniami.”
“Co mi za to dasz?”- zapytała dziewczyna.
“Ten ładny złoty wisiorek i niebieskie koraliki.”
“Co jeszcze?”
“Tę wspaniałą tasiemkę do włosów, zrobioną z rzadkich muszelek.”
“Ojej, jest piękna! Dobrze, zamieńmy się miejscami.”

Tak więc, winchinchala ubrała się w strój żony Iktome’a i poszła spać do jego tipi, podczas gdy żona zajęła jej miejsce. Nocą, gdy wszyscy juz spali, Iktome zakradł się do tipi pieknej dziewczyny. Z lewej strony dobiegł go odgłos poruszającej się kobiety, usłyszał cichutkie dzwonienie dzwoneczków. Poszedł w tamtą stronę.
“Och piękna dziewczyno,-wyszeptał - to ja twój kochanek Ikto.”
W ciemności rozległ się chichot.
“O piękna, jak świeżo smakują twe usta, nie jak usta mej starej żony.”
Rozległ się jeszcze większy chichot.
“Och jak przyjemnie jest pieścić twardą, młodą pierś, a nie obwisłą jak u mojej żony.”
Znów usłyszał chichot.
“Och moja młoda i piękna! jaka jesteś pełna namiętności! Jak ogniście się kochasz, nie leżysz jak martwa, jak moja stara żona.”
Znów chichot.
“Och jaka jesteś przyjemnie wilgotna, jaka soczysta! Nie sucha, jak moja żona.”
jeszcze więcej chichotania i wiercenia się.
“Ach! Aaaaach! Och! Ooooch!”
I znów chichotanie.
“To było całkowicie rozkoszne. O tak! To było zabawne. Cóż muszę już iść. Może niedługo zrobimy to znowu.”
Usłyszał ostatni chichot.
“Ciekawy jestem, czy ta winchinchala, kiedykolwiek otwarła usta poza chichotaniem.” - zastanawiał się Ikto.
Był zdyszany. Wyszedł z domu powoli, ponieważ kobieta, z którą spał wymęczyła go. W czasie gdy szedł do tipi, jego żona i piękna dziewczyna, zdążyły zamienić się miejscami. Znajdowały się tam gdzie powinny. Iktome położył się obok żony i usnął.
Rankiem, gdy się zbudził, jego żona już krzątała się po domu.
“Stara Kobieto -powiedział -jestem głodny. Daj mi coś dobrego do jedzenia.”
“Dam ci coś -powiedziała jego żona i uderzyła go mocno swą kopaczką do rzepy.
“Stop! Stop! Ty zwariowana kobieto! Co ty robisz?”
“Więc moje usta nie są świeże?”
- i uderzyła go ponownie.
“Och! Och! Och! Miej litość nade mną!”
“Moja skóra jest pomarszczona?”
- i dalej go tłukła.
“Och! och! Och! Nie rób tego. To boli przestań!”
“Więc mam obwisłe piersi!”- uderzenia stały się mocniejsze i szybsze.
“Och! Zabijesz mnie!”
“Jestem całkiem wysuszona! Nie jestem przyjemnie wilgotna!”
- tłukła Iktome’a mocniej niż przedtem.
“Miej litość! Nie spałem z nikim oprócz ciebie!”
“Kłamca!”
- powiedziała i kontynuowała bicie go.
Iktome’owi udało się w końcu wyczołgać z tipi i uciec od niej. Biegł, bojąc się, że żona może go złapać. Zatrzymał się gdy był już bardzo daleko, był poraniony tak bardzo, że ledwo mógł się ruszać. jego umysł też był zraniony.
“Więc przespałem się z moją starą kobietą - myślał -przechytrzyła mnie. Och nie! Straciłem czucie. Jesli nie będę uważać, to mogę się kochać z ta starą potworzycą. Muszę być bardziej spostrzegawczy w przyszłości.”
Po jakiejś chwili zgłodniał. Nikt go nie nakarmił. Pokuśtykał pokornie do swego tipi. Wchodząc słodko przemawiał:“Stara Kobieto, wciąż jesteś najpiękniejsza. Bądź spokojna. Czyż nie dałem ci miłych chwil zeszłej nocy? Co jest na śniadanie?”

Pine Richard, South Dakota /na końcu pojawia się nazwisko osoby, która przekazała daną opowieść autorom książki/

soon: “What’s this? My balls for your dinner?”

Similar Posts:

Comments (1)

AgnieszkaJune 20th, 2010 at 4:40 pm

Super:)

Leave a comment

Your comment