Naprawa aparatu

Dostałam aparat fotograficzny w prezencie. Fantastycznie było, dopóki nie wybrałam się w plener i nie zrobiłam zdjęć ze sporym udziałem nieba. Okazało się, że jest plama po wewnętrznej stronie optyki. Oddałam aparat do naprawy pod koniec lutego, odebrałam na początku marca. Wkrótce okazało się, że plam jest więcej niż było , tylko usytuowane są gdzie indziej. Na początku kwietnia ponownie oddałam aparat do naprawy, po odebraniu (11.IV) okazało się, że plamy nadal są.

21.IV oddałam sprzęt do kolejnej naprawy.

Aparat został nabyty w MM, sklep ma podpisaną umowę z jednym z autoryzowanych serwisów Panasonic, konkretnie jest to MDS Elektronik usytuowany w Kielcach – z pieczątki wynika, iż jest to ul. Manifestu Lipcowego, aczkolwiek po zmianach ustrojowych przemianowana na Nowaka-Jeziorańskiego.

Od momentu oddania aparatu, starałam się monitorować przebieg naprawy. Dzwoniłam do Kielc z pytaniami co konkretnie robią. Pan z obsługi poinformował mnie, że sprowadzają części, więc naprawa potrwa dłużej. Ok, poczekam byle naprawili. Później zadzwoniłam co dokładnie ma być wymienione, uzyskałam odpowiedź, że naprawa polega na modyfikacji, drążenie tematu nic nie dało bo pan lawirował ładnie pomiędzy stwierdzeniami o zapyleniu i potrzebnej modyfikacji, nie wnikając za bardzo w temat. Dałam spokój, najważniejsza była naprawa i to skuteczna.

Tak wyglądały plamy widniejące na zdjęciach (głównie tych z jasnym tłem).

Po miesiącu oczekiwania otrzymałam aparat (21.V) natychmiast zrobiłam zdjęcia testowe.

Plamy te są mało widoczne na zwykłych zdjęciach, gdyby nie to, że czasami robię zdjęcia hdr to może bym nawet nie zauważyła tego syfu. Tak wygląda obraz przy mocnym kontraście. Po wymianie optyki.

Szlag mnie trafił, mąż chciał od razu oddać aparat, ale nie miałam go w rekach ponad miesiąć i nie potrafiłam się z nim rozstać tak od razu, w efekcie końcowym trafił do naprawy z dniem 1.VII.

Po tygodniu serwis odmówił naprawy stwierdzając, że nastąpiło zapylenie w środowisku pracy. DZwoniłam do serwisu i pytałam co trzeba zrobić aby tak zapylić obiektyw. Odpowiedź pracownika spowodowała opadnięcie wszystkiego – „wystarczy pojechać na pustynię”

Aparat to kompakt (FZ 18), więc ryzyko zapylenia jest jakby minimalne, to do cholery nie lustrzanka, i nawet lustrzankę ciężko byłoby tak zapylić.
Zadzwoniłam ponownie chcąc skontaktować się z kierownikiem, pani, która odebrała telefon koniecznie chciała wiedzieć w jakiej sprawie, kiedy w końcu jej powiedziałam, oznajmiła radośnie, że kierownik nie naprawia aparatów. Odmawiała połączenia z nim, zapytałam zatem o jego nazwisko, pani jeszcze radośniej stwierdziła, że ona nie ma obowiązku udzielania mi takich informacji, zapytałam ją jeszcze czy jest niepełnosprawna umysłowo i po krótkiej przepychance słownej cisnęłam słuchawką.

Skontaktowałam się z serwisem w Białymstoku, pani zdziwiła się podejściem poprzedniego serwisu, zapewniła, że naprawiają takie usterki i, że mogę kurierem przesłać aparat na ich koszt. Co uczyniłam i mam nadzieję, że okażą się kompetentni.

Serwis MDS Elektronik (Kielce) zasugerował opłatę za naprawę 150 PLN, skłonna bym była zapłacić, gdyby nie fakt, że oni mi spierniczyli aparat bardziej niż był zepsuty i bałabym się oddać jakikolwiek sprzęt, do nich do naprawy.

(pierwsze zdjęcie pochodzi z kwietnia drugie z maja – po „naprawie”)

  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Reddit
  • Netvibes
  • StumbleUpon
  • Twitter
  • Mixx
  • Yahoo! Bookmarks
  • Yahoo! Buzz
  • Add to favorites

Podobne wpisy:

Komentarze (30)

aa
aa24 lipca 2008 o godzinie 09:25

Ja kiedys pracowalem w Media Markt (w innym miescie) – widzialem takie rzeczy, ze w zyciu nie kupilbym tam zadnego sprzetu powyzej kilkuset zlotych. To w jaki sposob obchodzi sie tam ze sprzetem na zapleczu to skandal i katastrofa… z tego co widzialem nie tylko w jednym markecie takie czyny sa praktykowane. Media Markt – nie dla idiotow (kiedys norma byl ogol ludzi a nie tak jak dzisiaj – margines ;) )

Pracowalem tam prawie cztery lata… cztery stracone lata… :)

VST
VST24 lipca 2008 o godzinie 16:36

Czyli okazuje się, że lepiej kupować tego typu rzeczy w Chinach … taniej a ryzyko takie same.

Wrtnc7
Wrtnc724 lipca 2008 o godzinie 18:24

Co do kupowania sprzętów elektronicznych. Pracowałem w kilku supermarketach(trzech dokładnie) i co prawda nie są to sklepy od wyłącznej sprzedaży sprzętów elektronicznych, ale ostatnio jest to bardzo popularne miejsce zakupów (biorąc pod uwagę niskie ceny totalnych badziewi, które psują się po miesiącu). Nawiązując do wypowiedzi aa, przechowywanie takiego sprzętu, jego przewożenie, układanie na magazynie, itd to jest koszmar dla oka. Patrzyć na komputery, które spadają z palet na posadzkę po czym układane są z powrotem i jadą na sklep na sprzedaż…-dla mnie koszmar…

Keza
Keza24 lipca 2008 o godzinie 18:26

miałam podobny problem, po tygodniu uzywania aparatu pojawilam mi sie jedna taka sama plama jak w opisanym przypadku, niechciano mi uwzglednic reklamacji jaka zlozylam i oceniono koszt naprawy na 600 zł, pisalam pismo do MM po uprzednim udaniu sie do rzecznika praw konsumenckich, to niepomoglo az wkoncu napisalam pismo do wojewodzkiego rzecznika praw konsumenckich i on w moim imieniu mial juz dzialac, sprawa trwala dosc dlugo bo aparat oddalam w sierpniu a otrzymalam spowrotem gdzies koncem pazdziernika. Ale sprawa rozstrzygnela sie na moja kozysc, dostalam naprawiony aparat i nic mnie to nie kosztowalo z wyjatkiem nerwow. Od tej pory wiem ze trzeba walczyc o swoje nawet z takimi gogantami jak MM

Ledera
Ledera24 lipca 2008 o godzinie 18:43

:Keza, moją reklamację uwzględniono za pierwszym, drugim i trzecim razem, co z tego skoro serwis nie radził sobie z usterką, a wręcz ją pogłębiał. Obecnie aparat znajduje sie w Białymstoku – serwis Atmax, gdzie obsługa zachowuje się kulturalnie i udziela sensownych odpowiedzi. Wykazują dbałość o klienta. Mam nadzieję, że równie profesjonalni okażą się technicy :)

Aparat musiał się zapylić w czasie cyklu produkcyjnego, usterka niewielka i łatwa do usunięcia, najwyraźniej jednak nie dla MDS Elektronik.

Do samego MM nie mam pretensji, aparat był w oryginalnym opakowaniu, obsługa działu reklamacji udzieliła mi wyczerpujących odpowiedzi na temat procesu reklamacyjnego, jaki mogę wykorzystać. Inna sprawa, że do sklepu mam awersję przez bzdurne reklamy, teraz mi dochodzą informacje z zaplecza (aa i Wrtnc7)

Keza
Keza24 lipca 2008 o godzinie 18:55

ja na twoim miejscu nie chciala bym zeby naprawiano mi aparat po raz trzeci tylko zadala bym nowego aparatu bo to ci przysluguje

Keza
Keza24 lipca 2008 o godzinie 18:57

a skoro zasugerowano ci zapłate 150 zł to nie jest reklamacja tylko zwykla naprawa, mi tez tak zasugerowano tyle ze 600 zł

xyz
xyz24 lipca 2008 o godzinie 19:01

w bielsku w MM kupiłem sprzętu na kilkanaście tysięcy (ło ale sie uzbierało) i kilka reklamacji już tam miałem i zawsze byłem zadowolony, raz nawet po otrzymaniu sprzętu pani zadzwoniła żebym przywiózł go spowrotem to mi oddadzą pieniądze :D

Ledera
Ledera24 lipca 2008 o godzinie 19:16

:Keza, wymiana może nastąpić po piątym serwisowaniu sprzętu, taka jest gwarancja Panasonica. Inną drogą jest dochodzenie swoich praw w samym sklepie, ja wybrałam serwis – sklep krakowski MM ma umowę akurat z serwisem w Kielcach. Serwis ten posiada filię w Krakowie, ale sprzęt był odsyłany do jednostki centralnej.

KwiateK
KwiateK24 lipca 2008 o godzinie 21:52

Ja również miałem problem z optyką w nowo kupionym kompakcie, z tym, że Nikona. Na zdjęciach i na wyświetlaczu widoczna była smuga. Na kolorowych zdjęciach nie była tak widoczna, ale na jasnym tle rzucała się w oczy. Próbowałem przetrzeć delikatnie obiektyw, wydmuchać powietrzem zanieczyszczenia, ale widocznie od środka znajdował się jakiś włos. Kiedy zaniosłem aparat do sklepu z reklamacją (Vobis), sprzedawca był zaskoczony takim stanem, bo jak twierdził wykonał wcześniej zdjęcia testowe i „tego nie było”, ale aparat przyjął do reklamacji. Początkowo naprawa miała potrwać dwa tygodnie, jednak sprawa się przeciągała. Co kilka dni odwiedzałem sklep. Serwisanci nie byli chyba w stanie naprawić usterki. Ostatecznie, po około miesiącu, dostałem nowy, w pełni sprawny aparat.
Mało tego, z poprzedniego zapomniałem wyjąć kartę pamięci. Myślałem, że będę musiał kupić następną, ale w otrzymanym egzemplarzu znajdowała się pozostawiona przeze mnie karta. Jak widać, wystarczy niewiele dobrych chęci ze strony pewnych instytucji, a wielu ludziom można zaoszczędzić sporo kłopotu.
Ledera, moim zdaniem, jeżeli serwis nie był w stanie naprawić aparatu, powinnaś żądać nowego egzemplarza. Ale miejmy nadzieję, że serwis, w którym obecnie znajduje się uszkodzony sprzęt, pokaże więcej profesjonalizmu.

Ledera
Ledera24 lipca 2008 o godzinie 23:24

:KwiateK, też mam taką nadzieję :)

tete
tete25 lipca 2008 o godzinie 08:40

Hmm… a co zrobisz jak znowu Ci się matryca usyfi ? będziesz też reklamowała i czekała miesiąc ? ;> proponuję patyczki do uszu i po 5 minutach matryca jest jak nowa ;)

rafal
rafal25 lipca 2008 o godzinie 08:51

„wymiana może nastąpić po piątym serwisowaniu sprzętu, taka jest gwarancja Panasonica.”
chciałem tylko przypomniec ze to od klienta zalezy czy będzie korzystał z gwarancji czy z rękojmi. Wg prawa rękojmii możesz zdecydowac czy chcesz mieć sprzet naprawiony czy wymieniony na nowy. I nie trzeba czyakać np. do piątej naprawy.

Ledera
Ledera25 lipca 2008 o godzinie 09:18

:tete, aparat miał plamę od nowości, jaką miałam gwarancję, że to paproch a nie mechaniczna usterka? Wolałam oddać do serwisu, ale nie wyobrażałam sobie, że autoryzowany serwis potrafi tak spierniczyć sprawę. Dzięki temu jednak, wiem kogo unikać w przyszłości :)

Vult
Vult25 lipca 2008 o godzinie 09:36

No coz, nie wiem na jakich wsiach jest taki serwis o jakim mowicie, ale wole tam nie zagladac. Sam kupuje w media markt dosc dlugo, tanie sa gry, tani sprzet, wszystko, nawet kupilem kompa za 1,5k rok temu i nadal dziala znakomicie. Mialem tylko raz problem, gdy kupilem dodatkowa kosc RAM 1gb – nie chciala dzialac, ale to dlatego ze nie zgadzal sie zegar procesora (epic fail). I chcialem dodac ze jak sie kupuje sprzet drozszy, to sie idzie do pkt.obsl.klienta i podpisuje umowe gwarancyjna… a jak sie matryca pobrudzi to sie ją czysci a nie oddaje do serwisu, moze serwis ci jeszcze powinien kwiatki podlac?

Ledera
Ledera25 lipca 2008 o godzinie 09:52

:vult, przeczytaj dokładnie co napisałam (wystarczy mój komentarz powyżej) i jaki to serwis i gdzie również podałam. Powiedz mi jak ja biedny mały żuczek, mogłabym wyczyścić sama, skoro „fachowcy” sobie nie radzą ^^

misza
misza25 lipca 2008 o godzinie 11:54

do Keza: pracowałem jako pracownik działu reklamacji i niestety, w Polsce nie ma takiego prawa, ze po którymś tam zepsuciu producent musi wymienić sprzęt (dawniej, owszem, było, ale teraz przepisy są inne). wręcz przeciwnie – dopóki da się naprawić – dopóty serwis może ten sprzęt naprawiać i nikt nie jest go w stanie zmusić do wymiany. wniosek? trzeba tak zepsuć, żeby nie dało się naprawić:)

Keza
Keza25 lipca 2008 o godzinie 15:35

do misza ale tutaj mamy ewidentnie przypadek niedotrzymania warunkow reklamacji bo sprzed powinien byc naprawiony a nie jest co wiaze sie z kolejnym oddanie co przeciaga termin w ktorym usterka powinna byc naprawiona tak czy tak ja bym zadala nowego aparatu

endere
endere25 lipca 2008 o godzinie 15:56

Ciekawy jestem jak sobie ma zwykły klient czyścić matryce w kompakcie ?? W „normalnych” firmach, nie będe robił reklamy, matrycę do pół roku, 3 miesięcy od zakupu czyści się za darmo, raz w tym okresie. Aparaty brudzą się najczęściej w ten sposób przez obiektyw, który podczas swoich „ruchów” zbiera zabrudzenia. Kielce zrobiły fuszerę i się nie przyznały, no cóż godne nagany, ale mogę was zapewnić, że wszędzie się tak zdarza i dużo zależy od nas jak sprawa się zakończy. Nie radze lecieć z przysłowiowym pyskiem, Ci ludzie mają do was dystans, drodzy klienci, ich to nie ruszy. Ma Tobie podać nazwisko ?? A niby to z jakiej racji?? Ustawa o ochronie praw osobowych, taki obowiązek mają tylko pracownicy budżetówki. Pracowałem przy sprzedaży, serwisie sprzętu foto i sam jestem jego użytkownikiem. Z moje doświadczenia wynika, że najlepije zrzędzić do upadłego, albo próbować załatwić polubownie, ale co chyba najważniejsze, to zasięgnąć opini osoby, która zna się na rzeczy, to uniknie się podobnych sytuacji.
Przy rękojmi możemy co najwyżej żądać wymiany sprzętu na inny model bądź zwrotu gotówki, ale firmy się uchylają od tego i mają do tego prawo. Sam byłem świadkiem chyba tylko jednej czy dwóch sytuacji gdy klientowi została zwrócona gotówka, a pracuje w branży kilka ładnych lat.
Co by nie było, nikogo tutaj nie bronię. Zgodzę się, że sprawa się ciągnęła zbyt długo i wina końcowa leży po stronie serwisu. Patrzę na sprawę z innej perspektywy i może to marne pocieszenie, ale coraz więcej osób będą takie przykrości spotykać. Sprzęt robi się co raz bardziej tandetny, a rynek potroił się w jakieś 5 lat. itd. itp. wnioski wyciągnijcie sami…

Ledera
Ledera25 lipca 2008 o godzinie 18:47

:endere, chciałam rozmawiać z kierownikiem, paniena sie uparła, że nie porozmawiam. O nazwisko poprosiłam, a nie o adres i numer prywatnego telefonu. Wyobraź sobie, że dzwonisz do jakiejś firmy i chcesz rozmawiać z człowiekiem opiekującym się danym działem, nie znasz jego nazwiska, a paniena na recepcji nie chce Cię z nim połączyć ani podać nazwiska.

jak dzwonię, gdziekolwiek, nawet do panienki na recepcji, to się przedstawiam i osoba pracująca w danej firmie również się przedstawia. Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim.
Kiedy wymieniali optykę (?) nie mogłam się dowiedzieć co konkretnie wymieniają, bo pan twierdził, że modyfikację robią, to tak zmodyfikowali jak widać na drugim zdjęciu. Staram się unikać rozmów z osobami, wmawiającymi mi, że „sieć mi się wyłącza z powodu supełków na przewodzie”. W takim wypadku szukam osoby bardziej kompetentnej.

Jak najbardziej walczę o swoje prawa, dlatego skontaktowałam się z innym serwisem, gdzie potraktowano mnie od początku uprzejmie i profesjonalnie.

Nicifor
Nicifor25 lipca 2008 o godzinie 22:38

A kto to widzial kupowac sprzet w Media Markt i innych supermarketach. Ani tam taniej nie jest ani lepiej. Myslalem, ze to jest oczywiste, ze kupujac cos w takim sklepie beda trudnosci z reklamacjami itd. Ja zawsze wybieram na zakup sklep ktory zajmuje sie sprzedaza hurtowa i dla firm. W ten sposob mam pewnosc, ze sprzedaja duze ilosci, sprawdzam tez opinie na www, ale z tym to tez slabo, bo sklepy robia sobie nawzajem czarne PR. W kazdym badz razie nigdy przenigdy bym nie ryzykowal kupna sprzetu ani w MM ani Saturnie ani innym markecie, nawet jakby kiedys (co jest niemozliwe) mieli sprzet taniej niz w normalnych sklepach. Ludzie opanujcie sie, to ze wszystkie te reklamy wygladaja zachecajaca nie oznacza, ze maja tam cos taniej!!!!

Ledera
Ledera26 lipca 2008 o godzinie 12:41

:Nicifor, kupowany był konkretny model, nie na chybił trafił, ani z powodu tego, że był tańszy niż gdzie indziej. Poza tym kupowałam tam już budzik i do tej pory działa :D
Trudność w tych reklamacjach to postępowanie serwisu Niewykluczone, że potrafią naprawiać odkurzacze i tostery, ale z aparatami im nie idzie.

PiteR
PiteR26 lipca 2008 o godzinie 17:28

Jedyny problem, ktory mialem z urzadzeniami z tego sklepu to nagrywarki DVD, za kazdym razem jak kupilem Lite-On to byly problemy. Po jakims czasie nagrywarka nie czytala plyt. Za kazdym razem serwis, 30 dni oczekiwania i zawsze sprzet wymieniony na nowy. Przy ostatniej wymianie milo mnie rozczarowali, gdyz dostalem model wyzszy niz zakupiony ale domyslam sie byla trefna seria wiec aby uniknac kolejnej wymiany po prostu dostalem model wyzszy. Swoja droga naleza sie gratulacje firmie serwisujacej, ktora nie bawi sie w naprawe tylko wymienia na nowy. Ogolnie kupowalem nagrywarki tej firmy w innych sklepach(juz mniejszych) i problemow nie bylo. Opinie o delikatnym obchodzeniu sie sprzetem w MM sa mnie juz znane – niestety.

zakopane
zakopane28 lipca 2008 o godzinie 09:21

Przecież sprzęt elektroniczny jest przerzucany wielokrotnie przez różne magazyny. Nie wieżę że w nich obchodzą się z towarem jak z jajkiem – to producent ma zapewnić takie opakowanie które zabezpieczy towar przed uszkodzeniem w trakcie transportu. Moim zdaniem awaryjność sprzętu z MM wynika z tego że trafiają tam „trefne serie” za niewielkie pieniądze.

Ledera
Ledera28 lipca 2008 o godzinie 09:53

:Zakopane, niewielkie pieniądze? Zgadzam się, że nie jest to sprzęt warty 10000, ale 1500 to znowu nie tak mało. Jak będę obracała milionami to zapewne będą to drobne na waciki :D

gry planszowe
gry planszowe10 sierpnia 2008 o godzinie 10:30

Ciekawa strona, trafilem tu przypadkowo, ale od dzis bede wpadal czesciej, pozdro

Ledera
Ledera10 sierpnia 2008 o godzinie 11:54

zapraszam :)

hess
hess19 kwietnia 2009 o godzinie 00:44

do pana co naprawia w atmax bialystok,Ja wiem jak odbywa sie naprawa w tej firmie ,dajesz sprzet gdzie jest zabrudzona glowica,panowie zamiast to wyczyscic daja ci ladny papierek gdzie jest napisane spr.do wymiany kwalifikuje sie raf 1701a-s optical ,koszt ok 350zł—złodzieje tylko tyle powiem ,kolega wyczyscil laser i mini disc smiga juz pol roku bez zarzutow

Ledera
Ledera20 kwietnia 2009 o godzinie 20:58

:hess, nie wiem jak to wygląda dokładnie u Ciebie, wiem tyle, że mój sprzęt NAPRAWILI po kilku miesiącach użerania się z serwisem i dowcipasami z Kielc.
Niestety ale informacje podane przez Ciebie są zbyt ogólnikowe (brak info czy sprzęt na gwarancji czy nie itd) żeby można było wysnuć jakieś wnioski poza jednym, masz kolegę uzdolnionego technicznie ;)

Majkelowa12
Majkelowa121 marca 2011 o godzinie 18:29

Hej! Z tej 1-szej foty wyszło ZARĄBISTE tło na różne napisy! Dzięki!

Napisz komentarz

Treść komentarza: