Urlop „tacierzyński”
Mnie zastanawia szalenie, co za bałwan wymyślił ten zlepek. Promowany na domiar złego w mediach. Urlop może być ojcowski. Mamy odpowiednio: macierzyństwo – urlop macierzyński, ojcostwo – urlop ojcowski.
Taka forma jak: mamierzyństwo i tacierzyństwo nie istnieją. Cóż, kiedy dla niektórych, proste „włączać” zamienia się we „włanczać” i nie wiedzą co dalej z „tom Polskom”.
W dzisiejszej Wyborczej, o „tacierzyński” Zbigniewa Chlebowskiego (PO) pytał Leszek Kostrzewski, i nie sprawdzał znajomości zasad gramatycznych, a pytał o możliwości wprowadzenia urlopu „tacierzyńskiego”. Pan Chlebowski ma zamiar namawiać do głosowania za „tacierzyńskim” wszystkich posłów PO.
Już się boję.
Nie wiem kto za intelektualista pierwszy powiedział o „tacierzyństwie”, ale mam to samo zdanie co Ty. Jest macierzyństwo, jest i ojcostwo.
Może jakiś poeta?
Osobiście lubię neologizmy, ale raczej w literaturze