Urlop „tacierzyński”

Mnie zastanawia szalenie, co za bałwan wymyślił ten zlepek. Promowany na domiar złego w mediach. Urlop może być ojcowski.  Mamy odpowiednio:  macierzyństwo – urlop macierzyński, ojcostwo – urlop ojcowski.

Taka forma jak: mamierzyństwo i tacierzyństwo nie istnieją. Cóż, kiedy dla niektórych, proste „włączać” zamienia się we „włanczać” i nie wiedzą co dalej z „tom Polskom”.

W dzisiejszej Wyborczej, o „tacierzyński”  Zbigniewa Chlebowskiego (PO) pytał Leszek Kostrzewski, i nie sprawdzał znajomości zasad gramatycznych, a pytał o możliwości wprowadzenia urlopu „tacierzyńskiego”. Pan Chlebowski ma zamiar namawiać do głosowania za „tacierzyńskim” wszystkich posłów PO.

Już się boję.

  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Reddit
  • Netvibes
  • StumbleUpon
  • Twitter
  • Mixx
  • Yahoo! Bookmarks
  • Yahoo! Buzz
  • Add to favorites

Komentarze (2)

matipl
matipl25 lipca 2008 o godzinie 09:10

Nie wiem kto za intelektualista pierwszy powiedział o „tacierzyństwie”, ale mam to samo zdanie co Ty. Jest macierzyństwo, jest i ojcostwo.

Ledera
Ledera25 lipca 2008 o godzinie 09:21

Może jakiś poeta? :D Osobiście lubię neologizmy, ale raczej w literaturze ;)

Napisz komentarz

Treść komentarza: